Bitwa o handel — co oznaczała? Czy państwo polskie wyciągneło z niej wnioski?

Dokład­nie 13 kwiet­nia 67 lat temu  ple­num KC PPR wyzna­czyła cele socja­li­stycz­nych reform gospo­dar­czych, któ­rych skut­kiem była tzw. bitwa o han­delPla­no­wano wyeli­mi­no­wać drobny han­del i zastą­pić go skle­pami pań­stwo­wymi. Efekty tej bitwy były tra­giczne– z ok. 140 tysięcy skle­pów zostało tylko nie­całe 75 tysięcy.  Jakimi meto­dami chciano prze­pro­wa­dzić te zmiany? Jakie były ich osta­teczne efekty spo­łeczne i gospodarcze?

Zaczęło się od ide­olo­gicz­nego refe­ratu Hila­rego Minca, mini­stra prze­my­słu i han­dlu, który ogło­sił, że pań­stwo powinno stop­niowo zwal­czać wolny rynek i dopro­wa­dzić do upań­stwo­wie­nia środ­ków pro­duk­cji i han­dlu. Potem zaczęto tę linię sank­cjo­no­wać praw­nie– 2 czerwca 1947 roku uchwa­lono ustawę doty­czącą nad­mier­nej dro­ży­zny w skle­pach. Ozna­czało to, że wła­ści­ciel sklepu mógł zostać pod­cią­gnięty do odpo­wie­dzial­no­ści kar­nej (nawet do 5 lat wię­zie­nia i 5 milio­nów zło­tych grzywny) za zbyt wyso­kie ceny. Następ­nie powo­łano Biuro Cen, które usta­lało wyso­kość marż skle­pów oraz ceny mak­sy­malne. Osta­tecz­nym kro­kiem było powo­ła­nie Komi­sji Spe­cjal­nej do Walki z Nad­uży­ciami i Szkod­nic­twem Gospo­dar­czy. Prze­stano już się „bawić” w ceny mak­sy­malne i narzu­cono stałe ceny na okre­ślone pro­dukty, nakła­dano kon­ce­sje i domiary podat­kowe, znacz­nie wykra­cza­jące ponad moż­li­wo­ści finan­sowe skle­pi­ka­rzy, a nawet wsa­dzano do wię­zień za rze­kome spekulacje.

Efek­tem tego dzia­ła­nia było nie tylko znisz­cze­nie dorobku ludzi, któ­rzy swój biz­nes zaczęli pro­wa­dzić jesz­cze w cza­sach zabo­rów, ale rów­nież znaczne zmniej­sze­nie ilo­ści towa­rów w skle­pach oraz kolejki, które stały się sym­bo­lem PRL. Tą walką wła­dze spra­wiły, że Pol­ska, która gospo­dar­czo z wojny wyszła cał­kiem nie­źle (pol­ska wieś znacz­nie wzbo­ga­ciła się, dzięki czar­no­ryn­ko­wym dosta­wom żyw­no­ści do miast), zaprze­pa­ściła szansę na szybki powrót do sta­bi­li­za­cji gospo­dar­czej i pogrą­żyła się w per­ma­nent­nym kry­zy­sie. Socja­lizm, który miał stwo­rzyć warunki roz­woju dla każ­dego, wszyst­kich zrów­nał– wszy­scy stali się tak samo biedni, przez zbyt niską podaż na rynku, która nie była w sta­nie zaspo­koić popytu w warun­kach pań­stwo­wego handlu.

Warto przy­po­mi­nać o tym histo­rycz­nym wyda­rze­niu, które było jed­nym z naj­waż­niej­szych wyda­rzeń w histo­rii PRL. Bez bitwy o han­del nie byłoby pro­te­stów w 1956 roku, nie byłoby afery mię­snej, nie byłoby Grud­nia 1970 roku. Zada­nie ciosu w drob­nych skle­pi­ka­rzy było bez­po­śred­nią przy­czyną zała­ma­nia gospo­dar­czego w PRL.

Oprócz kwe­stii istoty wyda­rze­nia w kon­tek­ście histo­rycz­nym, warto pod­kre­ślić jego zna­cze­nie dla dzi­siej­szej Pol­ski. Obec­nie nadal biu­ro­kra­cja, prze­pisy podat­kowe, czy kon­ce­sje, utrud­niają dzia­łal­ność fir­mom w Pol­sce. W dodatku nakła­dane są na nie  kary finan­sowe rów­nie dotkliwe co w latach 40-tych, a urzęd­nicy, w przy­padku pomyłki, są bez­karni. Histo­ria zatem w pew­nym sen­sie powta­rza się, bowiem pol­skie prawo  wciąż potrafi nisz­czyć przed­się­bior­stwa, mimo, że nie jest to celowe dzia­ła­nie pań­stwa i urzęd­ni­ków, tak jak 67 lat temu. Dla­tego warto przy­po­mi­nać to wyda­rze­nie, nie tylko by uświa­do­mić ludziom, jakie skutki wywo­łuje nisz­cze­nie drob­nych przed­się­biorstw, które obec­nie sta­no­wią 70 % pol­skiego PKB, ale rów­nież by Polacy zro­zu­mieli, że wszel­kiego rodzaju skrajne restryk­cje, kon­ce­sje, licen­cje i regu­la­cje pań­stwowe wcale nie służą kon­su­men­tom, tylko są relik­tem prze­szło­ści, który należy jak naj­szyb­ciej zlikwidować.

The fol­lo­wing two tabs change con­tent below.

Komen­ta­rze