Debata, której nie było…

Wczo­raj o godzi­nie 18.30 w budynku Audy­to­rium Maxi­mum Uni­wer­sy­tetu War­szaw­skiego odbyła się debata: Mło­dzi  — wyzwa­nie dla Europy i tak naprawdę na tym można byłoby poprze­stać. Dla­czego? Gdyż była to debata kan­dy­da­tów w wybo­rach do Par­la­mentu Euro­pej­skiego, tyle że można odnieść wra­że­nie, iż kan­dy­daci o tym nie wie­dzą. Dla­tego też, w prak­tyce żaden z pre­ten­den­tów do cie­płej, euro­pej­skiej posadki nie wyszedł poza poziom ogólników.

Dość zabaw­nym szcze­gó­łem debaty było to, że została przed­sta­wiona ona jako pierw­sza debata euro­wy­bor­cza na Uni­wer­sy­te­cie, co mijało się z prawdą. To dziwna sytu­acja bio­rąc pod uwagę, że jed­nymi z orga­ni­za­to­rów debaty były orga­ni­za­cje, które wcze­śniej samo­dziel­nie orga­ni­zo­wały takie przed­się­wzię­cia. Zapewne się cze­piam, ale szcze­rze powie­dziaw­szy była to trze­cia więk­sza debata euro­wy­bor­cza, z któ­rej podob­nie jak z poprzed­nich nic nie wyni­kło. Może warto pomy­śleć nad zmianą for­muły debaty i dać więk­szą swo­bodę kan­dy­da­tom do wyka­za­nia się, albo zasta­no­wić się nad prze­pro­wa­dze­niem quasi-testu dla owych pre­de­sty­no­wa­nych przez par­tie ludzi, żeby spraw­dzić, co oni w ogóle o Par­la­men­cie Euro­pej­skim i obo­wiąz­kach zwią­za­nych z zasia­da­niem tam, wiedzą.

No, ale naj­wyż­szy już czas przed­sta­wić boha­te­rów naszego “show” a byli nimi: Danuta Hüb­ner (PO), Zdzi­sław Kra­sno­dęb­ski (PiS), Kry­styna Iglicka-Okólska (PR), Ryszard Kalisz (Europa +), Kry­stian Legier­ski (SLD), Grze­gorz Bene­dyk­ciń­ski (PSL), Krzysz­tof Bosak (RN), Michał Maru­sik (KNP) oraz Agnieszka Grzy­bek (Par­tia Zie­loni). Hasłami klu­czo­wymi debaty były: migra­cje, bez­ro­bo­cie oraz demo­gra­fia, jako że popu­lizm i dema­go­gia w wypo­wie­dziach kan­dy­da­tów były wszech­obecne, warto przy­wo­łać naj­cie­kaw­sze momenty debaty.

Szcze­gól­nie dobrze na tle kon­ku­ren­cji wypa­dła przed­sta­wi­cielka Pol­ski Razem, która zwra­cała uwagę na powsta­nie pro­blemu Europy dwóch pręd­ko­ści. Z jed­nej strony pań­stwa sta­rej Europy, które pro­blem demo­gra­ficzny roz­wią­zują za pomocą napływu olbrzy­miej rze­szy imi­gran­tów oraz nowa bied­niej­sza Europa, która w obli­czu nie­moż­no­ści zapew­nie­nia god­nego życia swoim oby­wa­te­lom, musi zna­leźć spo­sób, jak prze­ciw­dzia­łać pro­ce­sowi cał­ko­wi­tego wylud­nie­nia pew­nych miej­sco­wo­ści. Zauwa­żyła ona rów­nież trzy pejo­ra­tyw­nie nace­cho­wane ten­den­cje, źle wpły­wa­jące na nasze spo­łe­czeń­stwo: post­so­wiec­kie trak­to­wa­nie ludzi, postrze­ga­nie pry­wat­nego biz­nesu jako wroga oraz uzna­nie emi­gran­tów za zdraj­ców, choć z tym ostat­nim punk­tem raczej był pole­mi­zo­wał. Naj­bar­dziej zaska­ku­jące było jawne nawo­ły­wa­nie do wsz­czę­cia rewo­lu­cji prze­ciwko obec­nemu sys­te­mowi i dosłowne „wyj­ście na bary­kady”. Jaro­sław Kaczyń­ski chciał mieć w War­sza­wie, Buda­peszt. Widać inni chcą mieć nasz wła­sny Majdan.

Na nega­tywny sto­su­nek pań­stwa do oby­wa­teli wska­zy­wał rów­nież Ryszard Kalisz, który wprost nazwał Pol­skę – pań­stwem opre­syj­nym. Stwier­dził rów­nież, że to wszech­obecne układy mają zna­czący wpływ na emi­gra­cje ludzi mło­dych, któ­rzy nie widząc szans na roz­wój i dostat­nie życie, wolą szu­kać szczę­ścia, gdzieś indziej. Trudno się z nim nie zgo­dzić, dziwi tylko, że zwraca na to uwagę osoba, która w ramach rzą­dów SLD nie­jako współ­two­rzyła ten układ. Choć z dru­giej strony jego odej­ście z owej par­tii (spo­wo­do­wane wła­śnie ukła­dami) i powo­ła­nie sto­wa­rzy­sze­nia Dom Wszyst­kich Pol­ska może wska­zy­wać, że zro­zu­miał swój błąd i nie chce już być z nim utożsamiany.

Nie da się nie zgo­dzić z Krzysz­to­fem Bosa­kiem, który tema­tykę debaty nazwał jałową. Jego zda­niem nale­ża­łoby posta­wić pyta­nie, czy należy dążyć do dal­szego zwięk­sza­nia kom­pe­ten­cji UE, czy też nie. Czemu oczy­wi­ście Ruchu Naro­dowy się sta­now­czo sprze­ci­wia. Wypo­mniał także Pani Hüb­ner, że wcale nie jeste­śmy ska­zani na „przyj­mo­wa­nie imi­gran­tów z Afryki Północnej”.

Nie­uda­nym eks­pe­ry­men­tem było powie­rze­nie pro­wa­dze­nia debaty — doc. dr Ewie Pietrzyk-Zieniewicz. Od samego początku za wszelką cenę chciała ona ode­brać „show” kan­dy­da­tom i prak­tycz­nie każda z ich wypo­wie­dzi kwi­to­wana była przez nią jakimś zbęd­nym wtrą­ce­niem.  W osta­tecz­nym roz­ra­chunku spo­wo­do­wało to nie­zre­ali­zo­wa­nie jed­nego z paneli dyskusji.

Bodajże 20 maja, a więc prak­tycz­nie w przed­dzień wybo­rów ma się odbyć kolejna debata, praw­do­po­dob­nie z ponow­nym udzia­łem tych samych kan­dy­da­tów. Czy ma to sens? Abso­lut­nie nie. Chyba, że jak wcze­śniej wspo­mi­na­łem miała by mieć ona inną formę niż ta wczo­raj­sza. Jeżeli nie, to zapewne po raz kolejny usły­szymy te same wyuczone na pamięć histo­ryjki i bajeczki. Tylko po co? Jeżeli jeste­śmy maso­chi­stami, po pro­stu puśćmy sobie nagra­nie, z jakiejś wcze­śniej­szej debaty. Gwa­ran­tuje, że nie zauwa­ży­cie różnicy…

Zdję­cie: szkicownik-polityczny.salon24.pl

Zain­te­re­so­wał Cię arty­kuł? Polub pro­fil Realpolitik.PL na Face­bo­oku, aby dowia­dy­wać się na bie­żąco o doda­wa­nych przez nas treściach : )

 

The fol­lo­wing two tabs change con­tent below.
Author Image

Mariusz Sioch

Absol­went poli­to­lo­gii i bez­pie­czeń­stwa wewnętrz­nego na Uni­wer­sy­te­cie War­szaw­skim. Redak­tor naczelny por­talu informacyjno-społecznego RealPolitik.PL oraz redak­tor por­talu historykon.pl. Dzia­łacz spo­łeczny. Miło­śnik histo­rii i hungarofil.

Komen­ta­rze