Europa powstaje z kolan

Wybory do Par­la­mentu Euro­pej­skiego odby­wa­jące się w dniach 22 – 25 maja 2014 r. z pew­no­ścią przejdą do histo­rii i na dłu­żej zapadną w pamięci poli­to­lo­gów, jak i oby­wa­teli państw człon­kow­skich UE. Z jed­nej strony spy­tamy dla­czego?  W sumie nic się nie zmie­niło, Euro­pej­ska Par­tia Ludowa, co prawda stra­ciła 61 man­da­tów, ale nadal pozo­staje naj­sil­niej­szą frak­cją w euro­par­la­men­cie. Socja­li­ści w prak­tyce utrzy­mali swój stan posia­da­nia. Oczy­wi­ście obli­cze­nia te są dość umowne, gdyż w Bruk­seli pojawi się wielu przed­sta­wi­cieli par­tii wcze­śniej w niej nie­obec­nych. Moż­liwe są także trans­fery poszcze­gól­nych par­tii do innych frak­cji, dla­tego też nie warto brać obec­nych obli­czeń za pewnik.

Skąd więc wnio­sek o uni­ka­to­wo­ści owych wybo­rów oraz skąd taki tytuł niniej­szego arty­kułu. Otóż po raz pierw­szy w histo­rii try­umf odnio­sły ugru­po­wa­nia unio-sceptyczne, lecz nie euro­scep­tyczne (wyjąt­kiem wydaje się tu pozo­sta­wać Pan Farage, który zapewne chciałby żyć w erze Impe­rium Bry­tyj­skiego, a ono sil­nej Europy nie chciało nigdy i nie chce jej do dziś dzień). Par­tie te w dużej więk­szo­ści chcą grun­tow­nych prze­mian w UE, od czasu do czasu prze­bą­ku­jąc o moż­li­wo­ści wyj­ścia ich kra­jów ze Wspól­noty Euro­pej­skiej. Z czego wynika taka postawa?

UE jest dziś two­rem tra­wio­nym przez raka, któ­rym jest cią­gle rosnąca biu­ro­kra­cja oraz, co cie­kawe, Par­la­ment Euro­pej­ski. Insty­tu­cja ta, w prak­tyce nigdy nie posia­da­jąca żad­nych poważ­nych kom­pe­ten­cji, za wszelką cenę chce budo­wać swoją pozy­cję i za pomocą dosłow­nie „pier­dół” narzu­cać prze­cięt­nej jed­no­stce euro­pej­skiej, w jaki spo­sób ma żyć. Co pro­wa­dzi do jaw­nego ogra­ni­cza­nia praw i wol­no­ści oby­wa­tel­skich. W imię czego? Pozo­staje pyta­niem bez odpowiedzi…

Gdy two­rzono pod­wa­liny pod euro­pej­ską współ­pracę gospo­dar­czą, Europa znaj­do­wała się prak­tycz­nie w naj­gor­szym poło­że­niu od stu­leci. Wylud­niona i znisz­czona wła­snymi woj­nami (w żaden spo­sób nie chcę nego­wać cha­rak­teru świa­to­wego oby­dwu wiel­kich wojen XX wieku, jed­nak główny cię­żar walk był sku­piony w Euro­pie) utra­ciła osta­tecz­nie prze­wod­nią rolę w świe­cie. Umiej­sco­wiona w nowym dwu­bie­gu­no­wym świe­cie, żyła ilu­zją daw­nej wiel­ko­ści, o czym sro­mot­nie prze­ko­nały się Wielka Bry­ta­nia i Fran­cja, pod­czas wojny sueskiej będą­cej osta­teczną impli­ka­cjom upadku Europy. Unia Euro­pej­ska, czy raczej wtedy Wspól­noty Euro­pej­skie miały być próbą odpo­wie­dzi na nową, nie­ko­rzystną sytu­ację geo­po­li­tyczną. Były próbą odbu­dowy upa­dłej cywi­li­za­cji euro­pej­skiej, która w prak­tyce dopro­wa­dziła do swo­jej wła­snej zagłady. Taki też cel przy­świe­cał więk­szo­ści Ojców Zało­ży­cieli, nie wspól­nota oparta na absur­dzie i opre­syj­nym pra­wie, ale wspól­nota eko­no­miczna zdolna prze­ciw­sta­wić się roli przed­miotu poli­tycz­nego, do jakiego została zmar­gi­na­li­zo­wa­nia w erze Zim­nej Wojny.

Dzi­siej­szy try­umf unio-sceptyków powi­nien być ode­brany nie jako szansa na roz­bi­cie Unii, ale jako szansa na jej odro­dze­nie. Powrót do dawa­nych słusz­nych war­to­ści i zakoń­cze­nie ery mara­zmu oraz degren­go­lady. To wła­śnie ich głos powi­nien mieć zna­czący wpływ na zre­for­mo­wa­nie nie­wy­dol­nego dziś tworu, który nota­bene jest uży­teczny, czego jed­nak w ostat­nim wcale nie zauwa­żamy (żało­sna wprost reak­cja na kry­zys ukraiński).

Dzi­siej­sza pozy­cja państw euro­pej­skich w świe­cie jest dość mar­gi­nalna, oczy­wi­ście możemy twier­dzić: bo Niemcy, bo Bry­tyj­czycy, bo Fran­cuzi. Co te pań­stwa jed­nak są w sta­nie osią­gnąć oddziel­nie poza Europą? Abso­lut­nie nic. Dla­tego trzeba wyko­rzy­stać szansę, ażeby nasz kon­ty­nent pod­niósł się z kolan i zaczął znowu odgry­wać należną mu rolę w świe­cie. W świe­cie, w któ­rym jego sytu­acja geo­po­li­tyczna pogar­sza się z każ­dym rokiem. Z jed­nej strony dostrzega się powolne osła­bie­nie pozy­cji USA, a z dru­giej wzrost mocar­stwo­wych ambi­cji Rosji, która zdaję się kon­se­kwent­nie odbu­do­wy­wać swoją pozy­cję i zbie­rać dawne zie­mie sowiec­kiego impe­rium. W tle pozo­staje wzrost zna­cze­nia nowych gra­czy poli­tycz­nych jak: Chiny, Indie, czy Brazylia.

Prze­cho­dząc jed­nak do meri­tum. Skrajna pra­wica wygrywa wybory: w Wiel­kiej Bry­ta­nii – Par­tia Nie­pod­le­gło­ści Zjed­no­czo­nego Kró­le­stwa, we Fran­cji – Front Naro­dowy pro­wa­dzony do zwy­cię­stwa przez Marine Le Pen oraz w Danii – Duń­ska Par­tia Ludowa. Uzy­skują także dobre wyniki (pro­gres): w Pol­sce – Kon­gres Nowej Pra­wicy, na Węgrzech – Job­bik, w Niem­czech – Alter­na­tywa dla Nie­miec, we Wło­szech – M5S (Ruch Pię­ciu Gwiazd), w Austrii – Austriacka Par­tia Wol­no­ści, Holan­dia – Par­tia na rzecz Wol­no­ści, Gre­cja – Złoty Świt (warto zauwa­żyć tu także, iż wybory wygrała skrajna lewica – Syriza). W tle pozo­staje także praw­do­po­dob­nie naj­bar­dziej racjo­nalny i cechu­jący się poczu­ciem Real­po­li­tik akty­wi­sta euro­pej­ski Vik­tor Orban, któ­rego Fidesz zdo­był ponad 50% gło­sów. Kto wie, czy ten „faszy­sta” i „euro­pej­ski judasz” sam nie pokusi się o stwo­rze­nie, jakiejś nowej frak­cji w Par­la­men­cie Euro­pej­skim i nie opu­ści cha­de­cji. Koń­cząc wątek wybo­rów smuci fakt iner­cji wybor­ców Europy Środ­ko­wej – wszyst­kie kraje z tego regionu: Pol­ska, Cze­chy, Sło­wa­cja, Węgry, Chor­wa­cja i Sło­we­nia zali­czyły naj­niż­sze fre­kwen­cje w całej Unii, a nie­chlubny rekord pobili Sło­wacy. Od dziś 13%, to naj­niż­sza fre­kwen­cja w histo­rii wszyst­kich wybo­rów do Par­la­mentu Europejskiego.

Tak czy ina­czej warto obser­wo­wać, jak będzie wyglą­dał nowy roz­kład sił w par­la­men­cie, kiedy zakoń­czą się roz­mowy w kulu­arach i znane będzie miej­sce w nim nowych ugru­po­wań. Zoba­czymy wtedy, czy ist­nieje szansa na zmianę nie­efek­tyw­nej UE i swo­iste odro­dze­nie Europy. Miejmy nadzieje, że tak oraz, iż ludzie wybrani, aby repre­zen­to­wać elek­to­rat swych państw są w sta­nie speł­nić ocze­ki­wa­nia zwią­zane z ich elek­cją i nie zależy im tylko na apa­na­żach zwią­za­nych z byciem parlamentarzystom.

W takim razie Pano­wie cha­peau bas i do pracy!

Zdję­cie: tbkconsultblog.com

Zain­te­re­so­wał Cię arty­kuł? Polub pro­fil Realpolitik.PL na Face­bo­oku, aby dowia­dy­wać się na bie­żąco o doda­wa­nych przez nas treściach : )

The fol­lo­wing two tabs change con­tent below.
Author Image

Mariusz Sioch

Absol­went poli­to­lo­gii i bez­pie­czeń­stwa wewnętrz­nego na Uni­wer­sy­te­cie War­szaw­skim. Redak­tor naczelny por­talu informacyjno-społecznego RealPolitik.PL oraz redak­tor por­talu historykon.pl. Dzia­łacz spo­łeczny. Miło­śnik histo­rii i hungarofil.

Komen­ta­rze