Nasi prawdziwi bracia – historia przyjaźni polsko-węgierskiej na przestrzeni wieków

Arty­kuł powstał z oka­zji Dnia Przy­jaźni Polsko-Węgierskiej, obcho­dzo­nego każ­dego roku 23 marca.

Na pierw­szy rzut oka można stwier­dzić, że Pol­ska i Węgry nie mają ze sobą wiele wspól­nego. Pocho­dzimy z innej grupy ludów, przez co mówimy w języ­kach w zupeł­no­ści do sie­bie nie podob­nych. Przez długi okres dzie­li­li­śmy ze sobą także wspólną gra­nicę, co może suge­ro­wać, że wiele razy docho­dziło mię­dzy nami do kon­flik­tów – nic bar­dziej myl­nego. Gra­nica pomię­dzy Pol­ską, a Węgrami była jedną z naj­bar­dziej sta­bil­nych gra­nic euro­pej­skich. Jej zna­cze­nie tak bar­dzo dzi­siaj baga­te­li­zo­wane wpły­nęło zna­cząco na losy Europy Środ­ko­wej jak i całego kontynentu. 

Patrząc na histo­rię oby­dwu naro­dów można zro­zu­mieć, skąd wzięła się ta wza­jemna sym­pa­tia trwa­jąca od nie­pa­mięt­nych cza­sów. Bo tak naprawdę trudno w świe­cie o pań­stwa, któ­rych losy były nace­cho­wane tak wie­loma ana­lo­gicz­nymi sytu­acjami. Te wspólne losy pro­wa­dzące do feno­menu obo­pól­nej przy­jaźni znaj­du­jemy już od początku ist­nie­nia pań­stwo­wo­ści pań­stwa Arpa­dów i Piastów.

Jak Piast z Arpadem

Na przy­jaźń polsko-węgierską w klu­czo­wym stop­niu wpły­nęło nasze poło­że­nie geo­po­li­tyczne i wspólny wróg, jakim było Cesar­stwo Nie­miec­kie. Już pierw­szy znany zwią­zek pomię­dzy Pia­stami, a Arpa­dami (sio­strą Mieszka I – Ade­lajdą, a władcą Węgier – Gejzą) miał na celu potwier­dze­nie anty­nie­miec­kiej koali­cji i wspólne prze­ciw­sta­wie­nie się zachod­niemu zagro­że­niu. Dość czę­sto także w tym okre­sie docho­dziło do udzie­la­nia sobie wza­jem­nego schro­nie­nia przez wład­ców oby­dwu kra­jów i tak – Bela I musiał ucho­dzić z Węgier, po tym jak doko­nano mordu na jego ojcu – księ­ciu Vazulu. By wiele lat póź­niej powró­cić, oba­lić swo­jego brata Andrzeja I i zdo­być upra­gnioną koronę. Po jego śmierci i najeź­dzie nie­miec­kim na Węgry w Pol­sce schro­nie­nie zna­la­zło troje jego synów: Gejza, Lam­bert i Wła­dy­sław. Parę lat póź­niej to król Pol­ski – Bole­sław Śmiały (Szczo­dry) musiał szu­kać ratunku i ucieczki z kraju przed bun­tem moż­no­wład­ców. Kto go mu udzie­lił? Jest pyta­niem czy­sto retorycznym.

Do odno­wie­nia polsko-węgierskich rela­cji i soju­szu doszło za pano­wa­nia Bole­sława Krzy­wo­ustego i Kolo­mana Uczo­nego. Pol­skie ude­rze­nie na Cze­chy ura­to­wało wtedy Króla węgier­skiego oblę­żo­nego w Pre­szburgu przez Króla nie­miec­kiego Hen­ryka V, który  musiał ruszyć z odsie­czą swemu cze­skiemu sojusz­ni­kowi. Z tam­tego okresu pocho­dzi także popu­larne w Pol­sce okre­śle­nie: „pijany jak Bela” które odnosi się do króla Węgier – Beli II Śle­pego, mają­cego w zwy­czaju spo­ży­wa­nie olbrzy­mich ilo­ści trun­ków. To jak i ośle­pie­nie w mło­dym wieku spo­wo­do­wało, że w prak­tyce rządy w imie­niu króla spra­wo­wała jego żona – Helena.

Od Ludwika Węgier­skiego do Ste­fana Batorego

Do pierw­szej unii per­so­nal­nej obu państw doszło w wyniku śmierci ostat­niego z kró­lów pia­stow­skich Kazi­mie­rza Wiel­kiego. Wła­dzę objął Ludwik Wielki z dyna­stii Ande­ga­we­nów, nie­stety na swój przy­do­mek zasłu­żył jedy­nie na Węgrzech (w Pol­sce znany jako Węgier­ski). Okres jego rzą­dów zapa­mię­tany został, jako mar­gi­na­li­za­cja inte­re­sów pol­skich kosz­tem Węgier i dyna­stii. W jego imie­niu rządy w Pol­sce spra­wo­wała m.in. jego matka Elż­bieta Łokiet­kówna. Gdy w roku 1380 – Ludwik umie­rał pozo­sta­wiał Węgry w pozy­cji naj­po­tęż­niej­szego mocar­stwa w tym rejo­nie Europy, kon­tro­lu­ją­cego Bał­kany i wybrzeża Adriatyku.

Kolejne lata to okres poja­wie­nia się nowego zagro­że­nia dla Pol­ski i Węgier, mają­cego postać rosną­cych w siłę Tur­ków Osmań­skich. Tak się składa, że to wła­śnie Wysoka Porta poło­żyła kres ostat­niej unii per­so­nal­nej kró­le­stwa pol­skiego i węgier­skiego, która miała miej­sce za pano­wa­nia Wła­dy­sława War­neń­czyka. Pod­że­gany przez Papie­stwo, Młody Król, zerwał 10-letnie zawie­sze­nie broni, by pod Warną zło­żyć życie w bez­sen­sow­nej bitwie, nie­po­trzeb­nej wojny. Od tego czasu docho­dzi w prak­tyce do rozej­ścia się wspól­nych inte­re­sów Pol­ski i Węgier. Pol­ska sku­pia się na opa­no­wa­niu wybrzeży Bał­tyku, zaś Węgrzy z nie­po­ko­jem spo­glą­dają, na co raz to sil­niej­szych Turków.

Miały Węgry jesz­cze dwóch kró­lów z dyna­stii jagiel­loń­skiej, jed­nak żaden z nich nie było jed­no­cze­śnie kró­lem Pol­ski – Wła­dy­sława Jagiel­loń­czyka i Ludwika Jagiel­loń­czyka. Pano­wa­nie tego ostat­niego można uznać za kres nie­za­leż­no­ści poli­tycz­nej Węgier. Tra­giczna w skutki bitwa pod Moha­czem, oku­piona śmier­cią kró­lew­ską, dopro­wa­dziła do wybu­chu wojny domo­wej, któ­rej stro­nami byli Turcy, Habs­bur­go­wie i naj­sil­niej­szy z rodów węgier­skich Zapo­lyowie. W 1541 roku doszło do roz­bioru Węgier na trzy czę­ści: tereny oku­po­wane przez Tur­cję z Budą, kró­le­stwo węgier­skie pod pano­wa­niem Habs­bur­skim i for­mal­nie nie­pod­le­głe Księ­stwo Siedmiogrodzkie.

Węgry i Pol­ska to dwa wie­ku­iste dęby, każdy z nich wystrze­lił pniem osob­nym i odręb­nym ale ich korze­nie, sze­roko roz­ło­żone pod powierzch­nią ziemi i spla­tały się, i zra­stały nie­wi­docz­nie. Stąd byt i czer­stwość jed­nego jest dru­giemu warun­kiem życia i zdrowia.

Zanim będziemy mieli oka­zje prze­ko­nać się jak wiele mądro­ści kryje się w sło­wach Sta­ni­sława Wor­cella, w 1576 roku dzięki ślu­bowi z Anną Jagiel­lonką, kró­lem zostaje Ste­fan Batory. Okres jego pano­wa­nia utoż­sa­mia się z cza­sem reform armii i wiel­kich trium­fów Rzecz­po­spo­li­tej na wscho­dzie. Kra­ków staje się także sto­licę dla roz­woju węgier­skiej kul­tury. To wła­śnie w tam­tych cza­sach w Koro­nie zaczyna się moda na węgier­skie wino, stroje czy też rodzaj sza­bli nazy­wa­nej stąd węgierką, która dość szybko wypiera modę na zachod­nio­eu­ro­pej­skie uzbro­je­nie. Gdy zale­d­wie po 10 latach rzą­dów naj­wy­bit­niej­szy z elek­cyj­nych kró­lów umie­rał. Nikt nie spo­dzie­wał się, że zale­d­wie nie­całe 100 lat póź­niej po jego zwy­cię­stwie w pierw­szej odsło­nie domi­nium Maris Bal­tica i uzy­ska­niu hege­mo­nii na wscho­dzie, nie pozo­sta­nie już nic poza miłym wspo­mnie­niem. Swoje ostat­nie tchnie­nie wiel­ko­ści wydała Rzecz­po­spo­lita Obojga Naro­dów w 1783 roku pod Wied­niem, a po kolej­nych 100 latach, podob­nie jak Kró­le­stwo Węgier w wyniku roz­bio­rów znik­nęła z mapy Europy. Bez opar­cia na połu­dniu o swego daw­nego sojusz­nika i oto­czona przez wro­gów Rzecz­po­spo­lita nie była w sta­nie prze­trwać, choć zazna­czyć trzeba, że duży wpływ na to miały rów­nież czyn­niki wewnętrzne. Dokład­nie 254 lata po upadku Węgier, Pol­ska podzie­liła jej los.

Era boha­te­rów – za Wolność

Jesz­cze za cza­sów ist­nie­nia Rzecz­po­spo­li­tej podej­mo­wano próby odbu­dowy pań­stwo­wo­ści węgier­skiej. To z Pol­ski ruszył i w Pol­sce zna­lazł schro­nie­nie po klę­sce węgier­skiego powsta­nia prze­ciwko Habs­bur­gom, Fran­ci­szek II Rako­czy, ostatni z Ksią­żąt Sied­mio­grodz­kich. Także na zie­miach węgier­skiej szlachty znaj­do­wali schro­nie­nie kon­fe­de­raci bar­scy, a następ­nie powstańcy listo­pa­dowi. Wyznacz­ni­kiem pew­nego rodzaju pre­stiżu było „prze­cho­wy­wa­nie” jakie­goś pol­skiego zbie­głego szlach­cica. Sprawa Pol­ska staje się na Węgrzech bar­dzo popu­larna i znaj­duje olbrzy­mie popar­cie. Powstaje nawet pewna wyli­czanka: Fran­cuz wal­czy za sławę, Włoch za wiarę, Węgier za dobro­byt, jedy­nie Polak wal­czy o wol­ność. Dla­tego ina­czej być nie mogło, że Polak wal­czył za wol­ność rów­nież na Węgrzech pod­czas Wio­sny Ludów. Udział Legio­nów Pol­skich i nie­ba­ga­telna rola jaką w walce ode­grał naczelny dowódca powsta­nia Józef Bem, pozo­stają w pamięci do dziś dzień.

Armia Sied­mio­grodzka – San­dor Petofi

Wąt­pić w zwy­cię­stwo? Prze­cież Bem z nami,
Szer­mierz wol­no­ści — sza­farz naszych losów.
On — Ostro­łęki gwiazda krwawa
Idzie na czele pło­mień zemsty niosąc.

Pro­wa­dzi hufce nasz wódz sędziwy
Z brodą jak sztan­dar na wie­trze,
To znak pokoju po dniach triumfu,
Sym­bol przy­szło­ści lepszej.

Pro­wa­dzi w boje wódz zna­ko­mity
Nas — młódź ojczy­zny kocha­nej,
Idącą ślepo jak nurt spie­niony
Za gło­sem huraganu.

Los dwóch naro­dów tu się zespo­lił:
Pol­ski i Węgier. Cóż trzeba wię­cej?
Na pewno wspólne wywal­cza cele,
Ująw­szy się za ręce.

A cel nasz jeden: skru­szyć kaj­dany,
W któ­rych nam przy­szło konać.
Skru­szym — przy­się­gam na Twoje rany,
Ojczy­zno zbezczeszczona.

Możesz przy­sy­łać zbóju w koro­nie,
Sług płat­nych rze­sze mno­gie,
Z ciał ich zbu­du­jem dla cie­bie pomost -
Do pie­kła ostat­nia drogę.

Gdy Polacy po raz kolejny pod­ry­wają się do boju w 1863 roku, na Węgrzech ma dojść do ana­lo­gicz­nej sytu­acji. Zostaje ona jed­nak uda­rem­niona, a spi­skowcy ska­zani na śmierć. Z obawy przed eska­la­cją rewo­lu­cyj­nych poglą­dów do wyko­na­nia wyro­ków nigdy nie docho­dzi. Cesar­stwo Habs­bur­gów zaczyna słab­nąć, czego momen­tem kul­mi­na­cyj­nym jest klę­ska pod Sadową. W 1867 roku posta­wiony pod ścianą Cesarz Fran­ci­szek Józef, prze­kształca Cesar­stwo w monar­chię duali­styczną, będąc od tej pory cesa­rzem Austrii i apo­stol­skim kró­lem Węgier. Speł­nia się węgier­skie marze­nie o odbu­do­wie Węgier. Jest to także czas kolej­nego rozej­ścia się inte­re­sów dwóch brat­nich naro­dów. Pol­ska kon­cep­cja tria­li­styczna, zwią­zana ze zjed­no­cze­niem ziem pol­skich pod ber­łem Cesa­rzy Habs­bur­skich nie znaj­duje popar­cia wśród węgier­skiej ary­sto­kra­cji, gdyż wią­za­łaby się z osła­bie­niem pozy­cji Kró­le­stwa w ramach wspól­nego państwa.

Kogo nie boli Tria­non i kto wysa­dzi swoje linie kolejowe

Wie­rzę w Boga, w Ojczy­znę, w wiecz­nej prawdy trwa­nie,
Że spra­wie­dli­wo­ści zado­syć się sta­nie,
Wie­rzę w daw­nych Węgier świetne zmartwychwstanie.
Hiszek egy Isten­ben, Hiszek egy Hazában,
Hiszek egy isteni örök igaz­ság­ban,
Hiszek Magy­aror­szág feltámadásában.

 

W 1914 roku wybu­cha wojna, któ­rej Zali­ta­wia nie chciała. Ówcze­sny pre­mier Węgier hr. Ste­fan Tisza, jako jedyny sprze­ci­wia się Cesa­rzowi i Radzie Koron­nej, jed­nak wobec ich nie­prze­jed­na­nej postawy, ustę­puje. Wojna koń­czy się dla monar­chii austro-węgierskiej tra­gicz­nie w prze­ci­wień­stwie do Pol­ski, która powraca na mapy Europy. Jed­nak siły ciosu jaki spadł na Węgry w pałacu Grand Tria­non nie spo­dzie­wał się nikt. Kró­le­stwo  traci 2/3 swo­jego tery­to­rium oraz bli­sko 13 mln miesz­kań­ców. Ozna­cza to, że po I woj­nie świa­to­wej Węgry liczyły 93 010 km kw. i 7 987 207 oby­wa­teli (już po korzyst­nych roz­strzy­gnię­ciach w wyniku ple­bi­scytu w Sopron). Oprócz olbrzy­mich strat tery­to­rial­nych i lud­no­ścio­wych, Węgrzy musieli się zobo­wią­zać do wypła­ce­nia repa­ra­cji wojen­nych w ratach przez okres 30 lat, zre­zy­gno­wać z posia­da­nia wła­snej floty (Węgry nie miały już wtedy dostępu do morza) oraz ogra­ni­czyć stan swo­jej armii do 35 tys. żoł­nie­rzy bez moż­li­wo­ści pro­duk­cji czoł­gów, wozów opan­ce­rzo­nych oraz samo­lo­tów bojo­wych. Prze­ła­ma­nie hanieb­nego dyk­tatu z Tria­non wyzna­czyło cel poli­tyki zagra­nicz­nej Węgier na kolejne lata. Nie jest praw­dzi­wym Węgrem ten, kogo nie boli Tria­non. Od roku 1920, aż do pierw­szych rewi­zji gra­nic wyni­ka­ją­cych z arbi­traży wie­deń­skich, dzień 4 czerwca jest trak­to­wany, jako dzień żałoby naro­do­wej i naj­więk­szej klę­ski nowo­żyt­nych Węgier.

W tym samym cza­sie zagro­żone zostało dal­sze ist­nie­nie odro­dzo­nego pań­stwa pol­skiego, na War­szawę nacie­rały odziały bol­sze­wic­kie, chcące roz­pa­lić rewo­lu­cyjny ogień w całej Euro­pie. Jed­nym z państw, które w chwili zagro­że­nia posta­no­wiło pomóc II Rzecz­po­spo­li­tej były wła­śnie Węgry. Osta­tecz­nie pomoc ta musiała zostać znacz­nie ogra­ni­czona, gdyż Cze­cho­sło­wa­cja nie zgo­dziła się na prze­marsz kon­tyn­gentu wojsk węgier­skich przez swoje gra­nice. Do Pol­ski dotarły jed­nak przez Rumu­nię, wagony wypeł­nione amu­ni­cją z buda­pesz­tań­skiej fabryki w Cse­pel. Kto wie czy to nie to wspar­cie, w znacz­nym stop­niu umoż­li­wiło zwy­cię­stwo w bitwie war­szaw­skiej i odmie­nie­nie losów tej wojny.

W kolej­nych latach oba pań­stwa zacho­wały wzglę­dem sie­bie życz­liwe sto­sunki, jed­nak ich inte­resy znowu się roze­szły. Kró­le­stwo Węgier­skie – regenta Miklosa Hor­thy­ego dążyło do rewi­zji gra­nic i zała­ma­nia ładu wer­sal­skiego w prze­ci­wień­stwie do Pol­ski pra­gną­cej zacho­wać sta­tus quo. Doj­ście Hitlera do wła­dzy poważ­nie wpły­nęło na los zarówno Pola­ków jak i Węgrów. Pozwo­liło choć na chwilę odzy­skać wspólną gra­nicę, która po ataku Nie­miec na Pol­skę prze­pu­ściła około 140 tys. uchodź­ców. Jesz­cze długi czas po upadku Pol­ski, dzia­łał na Węgrzech jej kon­su­lat, co wpra­wiało Niem­ców we wście­kłość. Węgry mimo nale­gań Hitlera nie zgo­dziły się na wzię­cie udziału w agre­sji na Pol­skę, ani też nie pozwo­liły prze­pro­wa­dzić ataku ze swo­jego tery­to­rium. Ówcze­sny pre­mier Pal Teleki w depe­szy skie­ro­wa­nej do Hitlera pisał: [Węgry] nie mogą przed­się­wziąć żad­nej akcji mili­tar­nej prze­ciw Pol­sce ze wzglę­dów moral­nych. Do dziś pamię­tane są także jego słowa o wysa­dze­niu wła­snych linii kole­jo­wych w razie próby ataku na Pol­skę: Prę­dzej wysa­dzę nasze linie kole­jowe, niż wezmę udział w inwa­zji na Pol­skę. Ze strony Węgier jest sprawą honoru naro­do­wego nie brać udziału w jakiej­kol­wiek akcji zbroj­nej prze­ciw Pol­sce.

Druga wojna świa­towa okrut­nie doświad­czyła zarówno prze­grane Węgry jak i będącą po stro­nie zwy­cięz­ców Pol­skę i na lata pozo­sta­wiła je w cie­niu wschod­niego sowiec­kiego potwora

1956

Po śmierci Sta­lina w roku 1953 roz­po­częło się faza odprę­że­nia w pań­stwach Bloku Wschod­niego. Zaczęto odcho­dzić od „kultu jed­nostki” pro­pa­go­wa­nego przez Sta­lina, poja­wiły się także kon­cep­cje, że każde z państw powinno docho­dzić do socja­li­zmu wła­sną, usta­loną przez sie­bie drogą, uwzględ­nia­jącą spe­cy­fikę danego narodu i kraju. Pogar­sza­jące się warunki bytowe robot­ni­ków i pierw­sze jawne słowa kry­tyki inte­li­gen­cji wobec wła­dzy, dopro­wa­dziły do wybu­chu  „wypad­ków czerw­co­wych” w Pozna­niu. Dla komu­ni­stycz­nej wła­dzy była to sytu­acja szo­ku­jąca, gdyż prze­ciwko niej do walki sta­nęła klasa robot­ni­cza – a więc teo­re­tyczna klasa rzą­dząca. Pol­sce udaje się unik­nąć inwa­zji sowiec­kiej, a nowym I sekre­ta­rzem Komi­tetu Cen­tral­nego PZPR zostaje Wła­dy­sław Gomułka. Na Węgrzech zaczyna docho­dzić do ana­lo­gicz­nej sytu­acji. Pre­lu­dium do wybu­chu rewo­lu­cji oka­zuje się ponowny pogrzeb komu­ni­stycz­nego fana­tyka Laszlo Rajka. Ten znie­na­wi­dzony przez spo­łe­czeń­stwo dzia­łacz, który przy­czy­nił się do prze­śla­do­wań w cza­sie Wiel­kiego Ter­roru, kilka lat po swo­jej męczeń­skiej śmierci zostaje zre­ha­bi­li­to­wany. Na jego pogrzeb według róż­nych źró­deł przy­szło od 100 do 200 tys. ludzi. Naród węgier­ski żąda zadość­uczy­nie­nia za czasy prze­śla­do­wań epoki Rako­siego. 22 paź­dzier­nika w gma­chu Poli­tech­niki Buda­pesz­tań­skiej docho­dzi do spi­sa­nia „Szes­na­stu punk­tów”  które stały się głów­nymi moty­wami nad­cho­dzą­cej rewo­lu­cji. Do naj­waż­niej­szych postu­la­tów „Szes­na­stu Punk­tów” nale­żały: ewa­ku­acja wojsk radziec­kich, nowy rząd z Imre Nagym na czele, wybory nowych funk­cjo­na­riu­szy par­tii oraz soli­da­ry­zo­wa­nie się z robot­ni­kami i stu­den­tami w Pol­sce. Nie­stety powsta­nie zostaje krwawo stłu­mione przez radziecką inwa­zję. W Pol­sce docho­dzi do wielu aktów soli­da­ry­zo­wa­nia się z Węgrami. Warto wspo­mnieć, że Pol­ska pomoc dla Węgier w znacz­nym stop­niu prze­kro­czyła pomoc z innych kra­jów, rów­nież z USA. Przy czym była ona orga­ni­zo­wana oddol­nie przez zwy­kłych oby­wa­teli, a nie przez rząd. Czę­stym wido­kiem były na uli­cach pol­skich puszki z napi­sami: „Dla Węgrów”.

Węgrom – Zbi­gniew Herbert

Sto­imy na gra­nicy
wycią­gamy ręce
i wielki sznur z powie­trza
wią­żemy bra­cia dla was

z krzyku zała­ma­nego
z zaci­śnię­tych pię­ści
odlewa się dzwon i serce
mil­czące na trwogę

pro­szą ranne kamie­nie
prosi woda zabita
sto­imy na gra­nicy
sto­imy na granicy

sto­imy na gra­nicy
nazy­wa­nej roz­sąd­kiem
i w pożar się patrzymy
i śmierć podziwiamy

1956

Eks­pres War­szawa – Buda­peszt, Buda­peszt – Warszawa

Dziś dane nam jest żyć w cza­sach wol­no­ści. Komu­nizm upadł, choć jego men­talne następ­stwa są do dziś bar­dzo sil­nie odczu­walne. Ważne jest, żeby oba nasze pań­stwa, mimo braku wspól­nej gra­nicy nie zapo­mi­nały, o wspól­nych inte­re­sach, jakimi są nie­za­leżna i silna Europa Środ­kowa. Dość nowym zja­wi­skiem jest moż­li­wość porów­na­nia pre­fe­ren­cji wybor­czych oby­wa­teli oby­dwu państw. Na jego pod­sta­wie ukuto nawet na Węgrzech pewne okre­śle­nie: „Eks­pres z War­szawy” – polega ono na tym, że zmiana wła­dzy na Węgrzech jest poprze­dzona podobną zmianą w Pol­sce.  Gdy w Rzecz­po­spo­li­tej do wła­dzy docho­dzi opo­zy­cja anty­ko­mu­ni­styczna, to taka sytu­acja ma miej­sce w kolej­nych wybo­rach rów­nież na Węgrzech, w Pol­sce do rzą­dów powra­cają post­ko­mu­ni­ści i podob­nie jest na Węgrzech. Ostat­nio docho­dzi jed­nak do zmiany postrze­ga­nia kursu tego eks­presu. Teraz  wielu osób ocze­kuje, że eks­pres ruszy z Buda­pesztu i przy­wie­zie w Pol­sce prze­ję­cie wła­dzy przez pra­wicę. Ciężko dziś stwier­dzić, czy taka sytu­acja rze­czy­wi­ście będzie miła miej­sce, gdyż son­daże wybor­cze są bar­dzo wyrów­nane. Zupeł­nie ina­czej jest na Węgrzech, gdzie fawo­ryt wybo­rów 4 kwiet­nia jest tylko jeden – jest nim rzą­dzący Fidesz.

The fol­lo­wing two tabs change con­tent below.
Author Image

Mariusz Sioch

Absol­went poli­to­lo­gii i bez­pie­czeń­stwa wewnętrz­nego na Uni­wer­sy­te­cie War­szaw­skim. Redak­tor naczelny por­talu informacyjno-społecznego RealPolitik.PL oraz redak­tor por­talu historykon.pl. Dzia­łacz spo­łeczny. Miło­śnik histo­rii i hungarofil.

Komen­ta­rze