Orban zdrajca polskiej prawicy?

Orban zdra­dził pol­ską pra­wicę? – a może to pra­wica szuka kozła ofiar­nego? W końcu cze­muś trzeba prze­ciw­sta­wić nasze nie­ra­cjo­nalne poczy­na­nia. Pol­skie poczu­cie Real­po­li­tik nigdy nie było zbyt duże – nie mieli go Polacy w cza­sach zabo­rów, nie miał go Beck, gdy wplą­tał nas do wojny jako pierw­szych i nie mieli go kolejni pol­scy poli­tycy, aż do cza­sów obec­nych. Dla­tego, gdy dziś Orban nie opluwa Rosji tak jak My, dzi­wimy się dlaczego?

Pol­ska czuje jakiś nie­zro­zu­miały obo­wią­zek inge­ro­wa­nia w spór na linii Ukraina-Krym-Rosja, mimo że w kate­go­rii zysków z tego wty­ka­nia nosa w nie­swoje sprawy wid­nieje wiel­kie „0”. Putin spo­gląda z poli­to­wa­niem na środ­ko­wo­eu­ro­pej­skiego karzełka, który poza gło­śnym zawo­dze­niem, nie jest w sta­nie nic zro­bić – i tak naprawdę wła­śnie jest.

Pol­ska scena poli­tyczna, na czele z PiS-em chcą­cym zdys­kre­dy­to­wać obecny rząd za brak dzia­łań, podała rękę ukra­iń­skiemu rewo­lu­cjo­ni­ście, owi­nię­temu w czerwono-czarną flagę. „Krew i zie­mia” czy naprawdę minęło tak wiele lat, że już nie pamię­tamy – czyja to była krew? Ten swo­isty sojusz PiS-u z ban­de­row­cami zaczyna się im dziś odbi­jać czkawką, gdyż Plat­forma Oby­wa­tel­ska ruszyła w son­da­żowy pościg i w prak­tyce zrów­nała się już popar­ciem z obecną opozycją.

Poli­tycy PiS pró­bują ana­li­zo­wać, co takiego zro­bili źle i skąd te scep­tyczne podej­ście spo­łe­czeń­stwa „Mesja­sza naro­dów” do poli­tyki pra­wicy wobec naszych ukra­iń­skich „braci”. Ludzie pokroju Ryszarda Czar­nec­kiego wybie­rają nega­cje – wszystko, co robimy jest słuszne, to wina jakichś zdraj­ców, że nie jest to wła­ści­wie postrzegane.

Po krót­kich poszu­ki­wa­niach zdrajcę znaj­du­jemy na Węgrzech w postaci – Vik­tora Orbana. Bo prze­cież krzy­czy pra­wica – to ten Orban, który Rosja­nom się nie kła­niał – albo kła­niał się, ale nikt tego nie spo­strze­gał! Kła­nia się, ale mniej niż jesz­cze nie­dawno post­ko­mu­ni­ści. Ufff dobrze, jed­nak Orban jesz­cze komu­ni­stą nie został, na razie tylko zdra­dził. Zdra­dził, ale czy na pewno? Bo zdra­dził kogo –Węgrów?  Z pew­no­ścią nie. Węgry, Rumu­nia i Buł­ga­ria, jako jedyne kraje skry­ty­ko­wały znie­sie­nie ustawy języ­ko­wej przez nowe wła­dze Ukra­iny. Co zro­biono wtedy w Pol­sce? Krótki komu­ni­kat, iż takie coś miało miej­sce i tyle. Żad­nych reak­cji, żad­nych wnio­sków, mimo iż ugo­dziło to w pol­ską mniejszość.

Więc, kto jest zdrajcą? Zdrajcą jest Orban, bo dba o mniej­szość węgier­ską na Zakar­pa­ciu? Bo dba o węgier­ską rację stanu? Bo dba o dobre rela­cje z Rosją i pro­fity jakie może z tego czer­pać? Tro­chę roz­sądku Pano­wie poli­tycy, gdyż przez wasze dzia­ła­nia cier­pią Pol­scy przed­się­biorcy, ale kogo w tym kraju obcho­dzą inte­resy jed­no­stek… Prze­dłu­ża­jące się embargo rosyj­skie na pol­skie mięso powo­duje upa­dek przed­się­biorstw i wzrost bez­ro­bo­cia, ale co z tego.

Jak błędny rycerz Don Kichot wyma­chu­jemy sza­belką w obro­nie słab­szych, nie zda­jąc sobie sprawy ze skut­ków swo­jego zacho­wa­nia. Wra­ca­jąc jed­nak do Orbana – ta próba ataku na jego osobę odbije się PiS-owi czkawką. Świad­czą o tym słowa kry­tyki, jakie spa­dły na Ryszarda Czar­nec­kiego po jego felie­to­nie na stro­nie wpolityce.pl. Dla racjo­nal­nego pra­wi­co­wego wyborcy  Orban i jego centro-prawicowy Fidesz, to wzór do naśla­do­wa­nia, na który w Pol­sce cze­kamy, ale nie­stety nie nadchodzi…

PiS za wszelką cenę chce się do węgier­skiej par­tii rzą­dzą­cej porów­ny­wać, choć nie ma ku temu żad­nych argu­men­tów. Kaczyń­ski nie jest Orba­nem, a PiS – Fide­szem, kiedy poli­tycy tej par­tii zro­zu­mieją to w końcu, wtedy moż­liwe będzie dla nich nowe otwar­cie. A gdy pojmą zna­cze­nie Real­po­li­tik i pol­skiej racji stanu, będą mogli wró­cić do wła­dzy jak Orban po 8 cięż­kich latach spę­dzo­nych w opozycji.

Skąd ten wnio­sek? Gdyż PO, dziś jest nie mniej skom­pro­mi­to­wane, co  socja­li­ści na Węgrzech po nie­sław­nej afe­rze Gyurc­sa­ny­ego, pro­blem jest tylko taki, że po epoce mara­zmu Kadara, węgier­skie spo­łe­czeń­stwu budzi się z komu­ni­stycz­nego letargu, odwrot­nie do pol­skiego, które zdaje się dziś obo­jętne na wszystko, co ser­wują nam nasi „uko­chani” poli­tycy. Miejmy nadzieje, że ist­nieje jed­nak jakiś punkt gra­niczny i My rów­nież otwo­rzymy sze­roko oczy i prze­sta­niemy akcep­to­wać ota­cza­jącą nas rzeczywistość.

Kon­klu­du­jąc swoje roz­wa­ża­nia i odpo­wia­da­jąc na pyta­nie posta­wione w tema­cie. Orban żad­nym zdrajcą nie jest, a raczej jed­nym z ostat­nich trzeźwo myślą­cych poli­ty­ków w Euro­pie, który zna swoje miej­sce w sze­regu w prze­ci­wień­stwie do pol­skich boha­ter­skich „Don Kicho­tów”. Goto­wych poświę­cić wszystko, włącz­nie z bez­pie­czeń­stwem swo­jego kraju dla roman­tycz­nych idei. Więc to pra­wica zdra­dziła sama sie­bie i swo­ich wybor­ców. Im wcze­śniej to zro­zu­mie tym szyb­ciej wróci do wybor­czego wyścigu, któ­rego tylko przy­stan­kiem przej­ścio­wym będą wybory europarlamentarne.

The fol­lo­wing two tabs change con­tent below.
Author Image

Mariusz Sioch

Absol­went poli­to­lo­gii i bez­pie­czeń­stwa wewnętrz­nego na Uni­wer­sy­te­cie War­szaw­skim. Redak­tor naczelny por­talu informacyjno-społecznego RealPolitik.PL oraz redak­tor por­talu historykon.pl. Dzia­łacz spo­łeczny. Miło­śnik histo­rii i hungarofil.

Komen­ta­rze