Polsko-węgierska krew roku 1956

Tekst powstał z oka­zji Dnia Przy­jaźni Polsko-Węgierskiej obcho­dzo­nego corocz­nie 23 marca.

“Węgry i Pol­ska to dwa wie­ku­iste dęby. Każdy z nich wystrze­lił pniem osob­nym i odręb­nym, ale ich korze­nie, sze­roko roz­ło­żone pod powierzch­nią ziemi, splą­tały się i zra­stały nie­wi­docz­nie. Stąd byt i czer­stwość jed­nego jest dru­giego warun­kiem życia i zdrowia”.

Rok 1956 poka­zuje jak wiele wspól­nego z prawdą mają słowa spi­sane przez Sta­ni­sława Wor­cella. Po raz kolejny w swej wie­lo­wie­ko­wej histo­rii los połą­czył Węgry i Pol­skę. Tym razem była to walka o spra­wie­dli­wość i nie­za­leż­ność. 28 czerwca w Zakła­dach Cegiel­skiego wybu­chają roz­ru­chy nazwane póź­niej poznań­skim czerw­cem. Jedną z kon­se­kwen­cji owego wyda­rze­nia był wybór na pierw­szego sekre­ta­rza Wła­dy­sława Gomułki i odwilż poli­tyczna po latach opre­syj­nego sta­li­ni­zmu. Ina­czej sprawy miały się na Węgrzech…

Naj­lep­szy Uczeń Stalina

Zmiany przy­szły nie­długo po śmierci Sta­lina, kiedy to do Moskwy wezwany został Naj­lep­szy Uczeń Sta­lina – Matyas Rakosi. Spo­tkał się tam z cał­ko­witą kry­tyką swych radziec­kich prze­ło­żo­nych. Ław­riet­nij Beria miał pod­czas jed­nego ze spo­tkań powie­dzieć: Słu­chaj­cie, towa­rzy­szu Rakosi, wiemy, że Węgry miały habs­bur­skich cesa­rzy, tatar­skich cha­nów, pol­skich ksią­żąt, turec­kich suł­ta­nów i austriac­kich kró­lów. Ale z tego, co mi wia­domo, nigdy nie miały żydow­skiego króla, a wy pró­bu­je­cie nim zostać. Może­cie być pewni, że nigdy na to nie pozwolimy.

Wła­dzę w pań­stwie prze­jął Erno Gero, a pre­mie­rem mia­no­wano Imre Nagy. Jed­nak już po dwóch latach na czele rządu jego poli­tyki odwilży zaczęła nie podo­bać się Moskwie. Wyda­rze­nia w Pol­sce, jak i powrót do łask znie­na­wi­dzo­nego Rako­siego, wywo­łał w naro­dzie reak­cję obroną, jaką była Rewo­lu­cja Węgier­ska 1956.

Węgry powstają z kolan

Pre­lu­dium roz­ru­chów, które wywo­łano w Buda­pesz­cie do dziś wzbu­dza wiele kon­tro­wer­sji. Otóż po latach Wiel­kiego Ter­roru zre­ha­bi­li­to­wano fana­tycz­nego komu­ni­stycz­nego dzia­ła­cza Laszlo Rajka, który przy­czy­nił się do prze­śla­do­wań wielu tysięcy węgier­skich cywi­lów. Zbrod­nia­rzowi, który był ofiarą czy­stek wewnątrz­par­tyj­nych zgo­to­wano pogrzeb pań­stwowy, który prze­rósł naj­śmiel­sze ocze­ki­wa­nia władz. Według róż­nych źró­deł przy­szło od 100 do nawet 200 tys. miesz­kań­ców Buda­pesztu, pro­te­stu­ją­cych prze­ciwko prze­śla­do­wa­niom i obłu­dzie Węgier­skiej Par­tii Pracujących.

22 paź­dzier­nika docho­dzi do wie­ko­pom­nej chwili. W gma­chu Poli­tech­niki Buda­pesz­teń­skiej docho­dzi do spi­sa­nia „Szes­na­stu punk­tów” – głów­nych moty­wów nad­cho­dzą­cej rewo­lu­cji. Powstańcy soli­da­ry­zo­wali się z robot­ni­kami i stu­den­tami z Pol­ski, żądali nowych wybo­rów człon­ków par­tii, nowego rządu Imre Nagya i ewa­ku­acji wojsk radziec­kich z Węgier.

Klę­ska i Wielka Emigracja

Pierw­sze dni to wielki suk­ces powstań­ców. Zarówno rodzime woj­sko, jak i Sowieccy żoł­nie­rze odmó­wili walki z miesz­kań­cami Buda­pesztu. Dobrze obra­zują to słowa rosyj­skiego żoł­nie­rza, który stwier­dził, że: wysłano go do walki z faszy­stow­ską kontr­re­wo­lu­cją, tym­cza­sem naprze­ciw czoł­gów stały dzieci, stu­denci i robot­nicy. Bierny opór woj­ska, który czę­sto bra­tał się z powstań­cami i odda­wał im broń, zmu­sił ZSRR do wymiany wojsk fron­to­wych i rzu­ce­nie prze­ciw Węgrom nowych oddziałów.

25 paź­dzier­nika docho­dzi do masa­kry powstań­ców na placu Sagvari. Na wieść o tym docho­dzi do roz­wią­za­nia skom­pro­mi­to­wa­nej Węgier­skiej Par­tii Pra­cu­ją­cych. Walki trwają jesz­cze do 11 listo­pada. Ogólny bilans ofiar to 2600 pole­głych i nie­zli­czona liczba osób ska­za­nych w poka­zo­wych pro­ce­sach na czele z Imre Nagym. Według sza­cun­ków z kraju wyjeż­dża  ponad 180 tys. ludzi, głów­nie osób mło­dych i dobrze wykształ­co­nych. Więk­szość po prze­kro­cze­niu gra­nicy austriac­kiej udaję się dalej do USA, Kanady, Wiel­kiej Bry­ta­nii i Francji.

33 lata musieli cze­kać boha­te­ro­wie powsta­nia na reha­bi­li­ta­cję i odda­nie im spra­wie­dli­wo­ści przez histo­rię. 16 czerwca 1989 roku, gdy roz­kłada się sys­tem komu­ni­styczny docho­dzi do sym­bo­licz­nego pogrzebu Imre Nagya, czte­rech innych stron­ni­ków rewo­lu­cji oraz szó­stej trumny sym­bo­li­zu­ją­cej wszyst­kich pole­głych w tra­gicz­nych wyda­rze­niach 1956 roku. To wła­śnie ten dzień wszedł do pamięci Węgrów jako osta­teczny dzień roz­li­cze­nia z wła­dzą komu­ni­styczną i prze­łom, który w kilka mie­sięcy póź­niej dopro­wa­dzi do pierw­szych w pełni demo­kra­tycz­nych wybo­rów w bloku wschod­nim. Jed­nym z mów­ców pod­czas owego pogrzebu był dzi­siej­szy pre­mier Węgier Vik­tor Orban.

Zdję­cie: 1956.pl

Zain­tere­sował Cię arty­kuł? Polub pro­fil Realpoli­tik.PL na Face­booku, aby dowiady­wać się na bie­żąco o doda­wa­nych przez nas treściach : )

The fol­lo­wing two tabs change con­tent below.
Author Image

Mariusz Sioch

Absol­went poli­to­lo­gii i bez­pie­czeń­stwa wewnętrz­nego na Uni­wer­sy­te­cie War­szaw­skim. Redak­tor naczelny por­talu informacyjno-społecznego RealPolitik.PL oraz redak­tor por­talu historykon.pl. Dzia­łacz spo­łeczny. Miło­śnik histo­rii i hungarofil.

Komen­ta­rze