Rosjanie zniosą wszystko

Dziś Unia Euro­pej­ska trium­fuje. Nowo­przy­jęte sank­cje obej­mują:
Zakaz eks­portu nie­któ­rych przed­mio­tów podwój­nego zasto­so­wa­nia dla rosyj­skiego sek­tora obron­nego i ogra­ni­cze­nie eks­portu zaawan­so­wa­nych tech­no­lo­gii i sprzętu potrzeb­nego do eks­plo­ata­cji złóż ropy naf­to­wej; odcię­cie głów­nych ban­ków rosyj­skich z więk­szo­ścio­wym udzia­łem pań­stwa od nowego finan­so­wa­nia na rynku UE; embargo na broń, ale tylko w odnie­sie­niu do nowo zawie­ra­nych kontraktów.

Wyżej wymie­nione utrud­nie­nia dla Fede­ra­cji Rosyj­skiej mają ude­rzyć już nie tylko w nie­które oso­bi­sto­ści bawiące się na uro­dzi­nach u Putina, lecz w naj­więk­szą broń Rosji — gaz, nowo­cze­sną broń i han­del na sta­rym kon­ty­nen­cie. Opi­nia publiczna odtrą­biła nie­zwy­kły suk­ces Unii, która ude­rzyła moc­niej niż Stany Zjed­no­czone. „Teraz Rosja pad­nie na kolana”, „Rosja zakoń­czy nową zimną wojnę”. To tylko nie­liczne komen­ta­rze, które mają uspo­koić spo­łe­czeń­stwo, że koniec Rosji nad­cho­dzi wiel­kimi kro­kami. Ten nie­zwy­kły hur­ra­op­ty­mizm nie­stety przy­po­mina nam lata 30. XX-wieku, gdy nakar­miono Austrią i Cze­chami nazi­stow­skie Niemcy. Czy rze­czy­wi­ście nakar­miono? Jak poka­zuje histo­ria, ape­tyt rośnie w miarę jedze­nia. W tym przy­padku jed­nak nie o ape­tyt, lecz o odsta­wa­nie miski cho­dzi. Euro­pej­ski posi­łek ma być zabrany spod nosa głod­nej Rosji, dzięki czemu ta z głodu zacznie bła­gać. Pyta­nie brzmi: Czy Rosja jest tak głodna, na jaką wygląda? A może Rosja ma tyle tłusz­czu odło­żo­nego, że ten obiad może pominąć?

Przede wszyst­kim, Rosja to nie jest zwy­kłe pań­stwo, które opiera się na zachod­nich stan­dar­dach. Tutaj zamiast demo­kra­cji jest car. Zamiast spo­łe­czeń­stwa są pod­dani, a zamiast eko­no­mii są pry­watne fol­warki oli­gar­chów.  Oczy­wi­ście, można pole­mi­zo­wać z tym twier­dząc, że mamy do czy­nie­nia z post-Rosjanami (czyt. rosyj­skie lemingi). Jed­nak jak poka­zuje ostat­nie dzie­się­cio­le­cie, mamy do czy­nie­nia z tymi sami Rosja­nami co zawsze.

Spe­cy­fika tego narodu kształ­to­wała się w cza­sie wojen z Tata­rami, Pol­ską, Litwą i Zako­nem Kawa­le­rów Mie­czo­wych. Odda­lone od sie­bie polami upraw­nymi wsie, nie sprzy­jały roz­wi­ja­niu się repu­bli­kań­skich war­to­ści, nie powsta­wały potężne orga­ni­za­cje han­dlu. Od zawsze zle­pek róż­nych ugro­fiń­skich i sło­wiań­skich miesz­kań­ców tego obszaru, łączyło tylko jedno — Pan. To on ich bro­nił i to on był sędzią. Spe­cy­fika ta jesz­cze moc­niej została zaak­cen­to­wała się w 1473 roku, poprzez mał­żeń­stwo Iwana III Sro­giego  z Zoe Pale­olog, bizan­tyj­ską księż­niczką. Ozna­czało to, że po upadku Bizan­cjum (1453 r.) oprócz księż­niczki swoje schro­nie­nie w Moskwie zna­la­zła cała elita poli­tyczna daw­nego impe­rium. To w tym okre­sie powstała dok­tryna Moskwa-Trzeci Rzym.  To wła­śnie za sprawą bra­ta­nicy ostat­niego cesa­rza bizan­tyj­skiego her­bem Rosji stał się dwu­głowy bizan­tyj­ski orzeł. Moskwa stała się cen­trum pra­wo­sła­wia. Oprócz tych oczy­wi­stych fak­tów, do Moskwy zawi­tała także dok­tryna bez­względ­nego posłu­szeń­stwa oby­wa­teli wobec Pana (który stał się Carem). Wcze­śniej lękliwe spo­łe­czeń­stwo, bojące się hord ze wschodu i z zachodu pod wodzą  pierw­szego cara Wszech­rusi Iwana IV (wnuk Iwana III) poko­nało Cha­nat Kazań­ski i Sybe­ryj­ski, toczyło wojnę z Pol­ską i Litwą, a także upo­ko­rzyło Zakon Kawa­le­rów Mie­czo­wych. Te doko­na­nia nowo rosną­cej siły wzięło się ze stra­chu. Albo oni nas, albo my ich. Klu­czem do suk­cesu oka­zało się połą­cze­nie pod­dań­stwa wycho­dzą­cego z natury tego kraju z dok­tryną bez­względ­nej wszech­wła­dzy cara i posłu­szeń­stwa. W ten spo­sób powstał pewien mecha­nizm. Coraz więk­sza cen­tra­li­za­cja i wła­dza abso­lutna mogła się roz­wi­jać, bo wma­wiano chło­pom, że ten upo­ko­rzony wróg powróci, i muszą coraz moc­niej zrze­kać się wol­no­ści na rzecz bezpieczeństwa.

Ten mecha­nizm roz­wi­jał się i roz­cią­gał się na inne dzie­dziny życia. Zadzia­łało to w przy­padku wojny z Napo­le­onem, z wiel­kim gło­dem lat 30. XX wieku, a także w okre­sie czy­stek tej samej dekady, gdzie roz­dzie­lano całe rodziny w imię walki z wiel­kim zewnętrz­nym wro­giem, który przy­brał nowe szaty: faszystowsko-burżuazyjne. Być może ten sam mecha­nizm zadzia­łał, po entu­zja­stycz­nym wita­niu Niem­ców, gdy zdo­by­wali kolejne rosyj­skie zie­mie. Spo­łe­czeń­stwo myślało, że przy­cho­dzą wyzwo­li­ciele, a przy­szli kolejni tyrani. Naj­praw­do­po­dob­niej wtedy (przy pomocy pro­pa­gandy rosyj­skiej) uznano, że i ci źli i ci źli, ale lep­szy swój zły, niż jakiś obcy z zagra­nicy. To pozwo­liło prak­tycz­nie nie­uzbro­jo­nej armii dotrzeć do Ber­lina, doko­nu­jąc  po raz trzeci ogrom­nego wysiłku w celu bez­pie­czeń­stwa. „No skoro jeste­śmy tam, gdzie nigdy nas jesz­cze nie było (zdo­by­cie tere­nów przy­szłego  NRD) to jeste­śmy bez­pieczni”. Zapewne przez głowy wielu żoł­nie­rzy armii sowiec­kiej prze­szło takie myślenie.

Putin obej­mu­jąc stery w pod­upa­da­ją­cym pań­stwie musiał dzia­łać. Dziw­nym przy­pad­kiem doszło do kilku „ata­ków ter­ro­ry­stycz­nych” doko­na­nych przez Cze­cze­nów. Dowody wska­zy­wały jed­nak na taj­nych agen­tów FSB (odsy­łam do książki Edwarda Lucasa, „Nowa zimna wojna” ). Dlaczego?

Odpo­wiedź jest pro­sta. Pań­stwo działa źle, by tak nie było trzeba po raz kolejny zmo­bi­li­zo­wać spo­łe­czeń­stwo. Pro­blem był w tym, że nie było wroga z zewnątrz, skoro go nie ma — trzeba go stwo­rzyć. Po tych ata­kach win­nych w mediach stał się finan­su­jący złych Cze­cze­nów Zachód, pełen faszystów.

Dla­tego jeśli Zachód myśli, że Rosja się ugnie, jest w błę­dzie. Po prze­trwa­niu głodu, wojen, powszech­nej śmierci Rosja dalej trwa, to przy sank­cjach, któ­rymi ata­kuje zachód mają się ugiąć? Odpo­wiedź jest pro­sta. Mówiąc nie­zwy­kle pła­sko będzie to wyglą­dało mniej wię­cej tak:
W tele­wi­zji Putin powie o agre­sji eko­no­micz­nej faszy­stów z Zachodu, bo Rosja dąży do samo­sta­no­wie­nia się poszcze­gól­nych ziem ukra­iń­skich. Dla­tego spo­łe­czeń­stwo wraz z oli­gar­chami muszą  zaci­snąć po raz kolejny pasa. Rosja­nie naj­praw­do­po­dob­niej postą­pią tak jak trzeba. Odejmą sobie od ust, byle tylko ich car mógł poko­nać po raz kolejny poko­nać tych wro­gów i udo­wod­nić wiel­kość oraz siłę Rosji.

Rosja pręży muskuły, nie by udo­wod­nić Zacho­dowi swoją potęgę i goto­wość do wojny. Fede­ra­cja Rosyj­ska jest nie­zwy­kle słaba, jeśli cho­dzi o kon­wen­cjo­nalną metodę walk. Ich sprzęt jest nie­zwy­kle stary i nie nowo­cze­sny, jeśli mamy go porów­nać z naj­więk­szymi potę­gami jak USA, Chiny, Niemcy, Bry­tyj­czycy czy Fran­cuzi. Putin zdaje sobie z tego dosko­nale sprawę, ale wie coś jesz­cze, co nie­stety daje mu prze­wagę. Zachód boi się widma wojny, nie samej wojny. Strach przed wojną gene­ruje dwa typowe zacho­wa­nia dla Europy. Albo nakar­mić, ale ode­brać jedze­nie. Na tym opiera się stra­te­gia Putina. Jest za słaby by wal­czyć, więc two­rzy wra­że­nie nie­uchron­nie zbli­ża­ją­cej się wojny.

Stra­te­gia sank­cji jest stra­te­gią złą, jed­nak co należy zro­bić? Skoro Rosja jest słaba, nale­ża­łoby by NATO także poka­zało mię­śnie. Oczy­wi­ście mogłoby to spro­wo­ko­wać Rosjan, jed­nak dosko­nale sama Rosja wie, że na dłuż­sza metę nie ma szans. To skło­ni­łoby Putina do nego­cja­cji, ale nie z wyso­kiej półki, lecz z o wiele niż­szej — co ozna­cza­łoby  jego koniec .

Została ostat­nia rzecz do omó­wie­nia. Unia Euro­pej­ska nakła­da­jąc sank­cje nie prze­wi­działa skut­ków dłu­go­fa­lo­wych, które będą dość pozy­tywne w swym dzia­ła­niu. Rosja to nie tylko Rosja­nie, ale także i coraz więk­sza rze­sza mniej­szo­ści turecko-muzułmańskiej, która men­tal­no­ści stricto rosyj­skiej nie posiada. Oczy­wi­ście miesz­kali oni od dawna na tych zie­miach, jed­nak dziś znów są dumni ze swo­jego tamer­lań­skiego dzie­dzic­twa. Tur­cja po zdo­by­ciu Kon­stan­ty­no­pola miała ten­den­cje nie­zwy­kle spad­kową, gdyż był to ostatni akord cywi­li­za­cji islam­skiej. Za dwie dekady Tur­cja znów może być u progu wiel­ko­ści i może nie być osa­mot­niona (odsy­łam do: http://lukasz-lewandowski.blogspot.com/p/polska.html „koniec Rosji”). Pyta­nie brzmi: Czy gdy pań­stwa turec­kie osią­gną więk­sze zna­cze­nie geo­po­li­tyczne, to mniej­szość turecka dalej będzie lojalna wobec Kremla? Jaki w tym mają swój udział nowo nało­żone sank­cje? Odpo­wiedź brzmi: W dłuż­szym okre­sie czasu, mniej­szo­ści zaczną odczu­wać pro­blemy gospo­dar­cze Rosji. Wcze­śniej nie było do kogo się zwró­cić, za kilka lat będzie można pro­sić o pomoc Tur­cję, Uzbe­ki­stan i Kazachstan…

Zdję­cie: netcarzone.com

Zain­tere­sował Cię arty­kuł? Polub pro­fil Realpoli­tik.PL na Face­booku, aby dowiady­wać się na bie­żąco o doda­wa­nych przez nas treściach : )

 
The fol­lo­wing two tabs change con­tent below.
Author Image

Łukasz Lewan­dow­ski

Author Image

Ostat­nie wpisy Łukasz Lewan­dow­ski (zobacz wszyst­kie)

Komen­ta­rze