Wahszawa jest moja!

Czy wybory w War­sza­wie są w ogóle potrzebne? Ktoś powie – ależ oczy­wi­ście! Spo­łe­czeń­stwo musi zde­cy­do­wać, kto będzie lokal­nie nim rzą­dził. Tyle że w wypadku War­szawy wyniki znane były jesz­cze na długo przed wybo­rami samo­rzą­do­wymi. Zwy­cię­stwo HGW było pewne. Zaś za jedyne nur­tu­jące pyta­nie można uznać, czy wygra już w I turze? Tak się jed­nak nie stało…

Powo­dów, dla któ­rych hege­mo­nia HGW trwała i będzie trwać jest wiele. Za pierw­szy uznać można, brak kan­dy­data, mogą­cego pod­jąć realną walkę z Panią Pre­zy­dent. Poli­tycy jak Wipler, Roze­nek, czy Guział, co prawda zna­czą nieco w poli­tyce, ale ich kapi­tał wybor­czy jest abso­lut­nie nie­wy­star­cza­jący. Seba­stian Wierz­bicki z SLD? Znana twarz, lokal­nie. Pro­ble­mem jest jed­nak to, że 90% spo­łe­czeń­stwa, jeżeli nie usły­szy w TVN-ie, Pol­sa­cie, czy TVP o kimś, to taka osoba jest dla nich ano­ni­mowa, wła­ści­wie nie ist­nieje. Stąd, wice­prze­wod­ni­czący Rady Mia­sta Sto­łecz­nego War­szawy był z góry ska­zany na porażkę…

Tak naprawdę wszyst­kie oczy skie­ro­wane były na wybór kan­dy­data PiS-u, gdyż tylko kan­dy­dat tej par­tii mógł sta­no­wić realne zagro­że­nie dla HGW. Wybór padł na byłego woje­wodę mazo­wiec­kiego, Jacka Sasina. Tą nomi­na­cją PiS de facto oddał War­szawę bez walki. Par­tia potrze­bo­wała jakieś sztan­da­ro­wej i nie­sza­blo­no­wej postaci. Praw­dzi­wego figh­tera, który umiałby się sprze­dać medial­nie, nie­stety Jac­kowi Sasi­nowi ta sztuka się nie udała.

Kolej­nym powo­dem utrzy­ma­nia się u wła­dzy Hanny Gronkiewicz-Waltz jest poziom apa­tii spo­łecz­nej. Jeżeli w wybo­rach na pre­zy­denta dużego euro­pej­skiego pań­stwa bie­rze udział zale­d­wie 43% upraw­nio­nych do gło­so­wa­nia, to jasno poka­zuje, że ludzie dawno stra­cili wiary na zmianę. Olbrzymi wpływ na kli­niczną śmierć spo­łe­czeń­stwa wywarły media, które: a) nie speł­niają swo­jej roli, mają­cej na celu kon­troli poczy­nań rzą­dzą­cych b) bazują głów­nie na taniej sen­sa­cji i roz­rywce, która pro­wa­dzi do ogłu­pie­nia spo­łe­czeń­stwa. Czło­wiek pod­dany takiej mani­pu­la­cji traci zdol­ność do racjo­nal­nego myśle­nia. Sądzi, że ota­cza­jący go świat jest tak zło­wrogi, iż nic nie jest w sta­nie go zmie­nić, a już na pewno nie on sam. Pro­wa­dzi to do ucieczki w roz­rywkę, ucieczki od myśle­nia i przej­mo­wa­nia się naszym wspól­nym dobrem, jakim jest ten kraj. Bo, co ja zmienię?

Nadal na salo­nach żyję się ułudą o spo­łe­czeń­stwie oby­wa­tel­skim, jakoby w chwili osta­tecz­nej klę­ski, naród znów miał się pod­nieść z kolan, ude­rzyć pię­ścią w stół i oba­lić swych uzur­pa­to­rów. Są to bajki, które wielu z nas sobie wma­wia, bo nie chce uwie­rzyć w stan fak­tyczny, a nie napawa on opty­mi­zmem. W małej Bel­gii ponad 100 tys. ludzi potra­fiło pro­te­sto­wać prze­ciwko pod­nie­sie­niu wieku eme­ry­tal­nego. A w Pol­sce? Rząd prze­for­so­wał tę ustawę tak bez­bo­le­śnie, że pew­nie sam do końca nie mógł w to uwie­rzyć. Jed­nostka jest osa­mot­niona, pozo­sta­wiona sama sobie we wro­gim śro­do­wi­sku, nie jest w sta­nie niczego zmie­nić… wspól­nota nie ist­nieje, nawet na pozio­mie lokalnym…

Wra­ca­jąc jed­nak do wybo­rów. Ratu­szowi oddać trzeba cha­peau bas w związku z kam­pa­nią wybor­czą. Po pierw­sze nie dopu­ścił on do praw­dzi­wej debaty kan­dy­da­tów, w któ­rej HGW prze­pa­dłaby z kre­te­sem (debata na TVP INFO wpa­so­wała się w sche­mat wybor­czego żartu).  Po dru­gie ratusz ma świet­nych spe­ców od mar­ke­tingu. Poka­zał to przy­kład fan­page „Hozmówki z Hanną” stan obecny 30 400 laj­ków. Fan­page kreu­jący prze­śmiew­czą formę wypo­wie­dzi Pani Pre­zy­dent, był kapi­tal­nym chwy­tem mar­ke­tin­go­wym, gdyż przed II turą wybo­rów stał się dość popu­larny. Warto tu, więc wspo­mnieć chyba naj­waż­niej­szą for­mułkę socjo­lo­giczną: Nie ważne, co mówią ważne żeby mówili. Tak jak w tym wypadku. Z czego zapa­mię­tamy spe­ców mar­ke­tin­go­wych PiS-u i Jacka Sasina…? Czy takowi w ogóle istnieją?

PiS musi w końcu zro­zu­mieć, że poli­tyka, to nie wojna dobra ze złem, w któ­rej oni sty­li­zują się na tych jedy­nych oświe­co­nych, mają­cych zawsze rację, wyznacz­ni­ków dobra. Poli­tyka to nie­ustanna walka, mająca cha­rak­ter dyna­miczny, walka trwa na wielu fron­tach: w Sej­mie, Sena­cie, mediach, czy radzie gminy „pci­mia dol­nego”. Każda klę­ska osła­bia par­tię, a już na pewno tak pre­sti­żowa, jak kon­fron­ta­cja o wła­dzę w sto­licy. Jeżeli PiS tego nie zro­zu­mie, to za cztery lata, będzie można powie­rzyć HGW man­dat pre­zy­dencki dożywotnio…

 Tekst pier­wot­nie uka­zał się na łamach por­talu wmeritum.pl

Fot. facebook.com

Zain­tere­sował Cię arty­kuł? Polub pro­fil Realpoli­tik.PL na Face­booku, aby dowiady­wać się na bie­żąco o doda­wa­nych przez nas treściach : )

The fol­lo­wing two tabs change con­tent below.
Author Image

Mariusz Sioch

Absol­went poli­to­lo­gii i bez­pie­czeń­stwa wewnętrz­nego na Uni­wer­sy­te­cie War­szaw­skim. Redak­tor naczelny por­talu informacyjno-społecznego RealPolitik.PL oraz redak­tor por­talu historykon.pl. Dzia­łacz spo­łeczny. Miło­śnik histo­rii i hungarofil.

Komen­ta­rze